Ojciec Święty przyjął dziś na audiencji przełożonego ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, br. Aloisa, któremu towarzyszyła też grupa braci z tej wspólnoty monastycznej.

Doroczne spotkania papieży z braćmi z Taizé mają długą tradycję, sięgającą pontyfikatu Piusa XII, który przyjął dwukrotnie założyciela Wspólnoty, br. Rogera. Spotkania te kontynuował Jan XXIII, który zaprosił braci z Taizé w charakterze obserwatorów na obrady II Soboru Watykańskiego. Przez cztery lata w swym mieszkaniu w Wiecznym Mieście mogli oni prowadzić długie rozmowy z wieloma biskupami z całego świata.

W tym okresie Wspólnotę z Taizé poznał też arcybiskup krakowski, Karol Wojtyła, który dwukrotnie, w 1964 i w 1968 r odwiedził braci we Francji. Zarówno Paweł VI jak i Jan Paweł II co roku przyjmowali brata Rogera na audiencji prywatnej. Tradycję tę kontynuuje Benedykt XVI.

W październiku 1986 r Jan Paweł II odwiedził Wspólnotę, a trzykrotnie w 1980, w 1982 i w 1987 bracia organizowali europejskie spotkania młodych w Rzymie.

www.ekai.pl

"Cor ad cor loquitur" (Serce mówi do serca) ? te słowa kard. Johna Henry?ego Newmana będą tematem podróży apostolskiej Benedykta XVI do Wielkiej Brytanii.

W dniach 16-19 września papież odwiedzi Edynburg, Glasgow, Londyn i Coventry, gdzie dokona beatyfikacji Newmana.

Motto: "Cor ad cor loquitur" Newman umieścił w swoim kardynalskim herbie. Autorem tych słów jest św. Franciszek Salezy (1567-1622).

Newman był przekonany, że prawdziwa komunikacja międzyludzka jest możliwa na poziomie serca bardziej niż słów. Prawda bowiem wydobywa się z centrum osoby ludzkiej, jakim jest serce. Także Chrystus mówi do nas ze swego Serca, Kościół zaś nie ma innego serca jak tylko Serce Chrystusa ? czytamy w uzasadnieniu zamieszczonym na stronie internetowej http://www.thepapalvisit.org.uk.

W czasie czterodniowej wizyty Benedykt XVI zostanie m.in. przyjęty przez królową Elżbietę II w pałacu w Holyroodhouse w Edynburgu i odprawi Mszę św. w Glasgow. W Londynie wygłosi przemówienie do przedstawicieli brytyjskiego życia obywatelskiego w ratuszu dzielnicy Westminster. Przewidziane jest spotkanie Ojca Świętego ze zwierzchnikiem Wspólnoty Anglikańskiej, arcybiskupem Canterbury Rowanem Williamsem w londyńskim pałacu Lambeth oraz modlitwa ekumeniczna w Opactwie Westminsterskim. W ostatnim dniu podróży Benedykt XVI będzie przewodniczył w Coventry beatyfikacji kard. Johna Henry Newmana.

www.ekai.pl

Ponad połowa mieszkańców Malty wzięła udział w spotkaniach z Benedyktem XVI w czasie jego podróży apostolskiej. Na sukces papieskiej wizyty na tej śródziemnomorskiej wyspie wpłynęła głęboka i wielowiekowa tradycja chrześcijańska.

W ten sposób 14. zagraniczną podróż Ojca Świętego podsumował dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej.

- Z pewnością bilans podróży jest bardzo pozytywny ? powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Federico Lombardi. ? Rzekłbym nawet, że przerósł on oczekiwania samych organizatorów. Wpłynęły na to: ciepłe przyjęcie, spontaniczność ludzi zgromadzonych na ulicach, ich wyraźna radość i zdyscyplinowanie, a także stosowność w okazywaniu entuzjazmu. Wszystko to razem bardzo mnie uderzyło.

Ks. Lombardi poinformował, że w ciągu dwóch dni prawie 200 tys. osób miało okazję zobaczyć papieża. - Atmosfera spotkań była niesłychanie pozytywna i pogodna. Powiedziałbym, że przyczyniły się do tego chrześcijańskie korzenie tego ludu i jego głęboka tradycja katolicka, którą manifestuje w sposób bardzo spontaniczny. I tak było dosłownie. Przyjęcie zgotowane na Malcie było serdeczne, zdecydowanie pozytywne i otwarte na przesłanie papieża - stwierdził włoski jezuita.

www.ekai.pl

Strona 4 z 66

4
  • niedziela, 5 września 2010
    XXIII niedziela zwykła

    (Mdr 9,13-18b)
    Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką - a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, a wybawiła ich Mądrość.

    (Ps 90,3-6.12-14.17)
    REFREN: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

    Obracasz w proch człowieka
    i mówisz: "Wracajcie, synowie ludzcy".
    Bo tysiąc lat w Twoich oczach
    jest jak wczorajszy dzień, który minął,
    albo straż nocna.

    Porywasz ich, stają się niby sen poranny,*
    jak trawa, która rośnie:
    rankiem zielona i kwitnąca,
    wieczorem więdnie i usycha.

    Naucz nas liczyć dni nasze,
    byśmy zdobyli mądrość serca.
    Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał?*
    Bądź litościwy dla sług Twoich!

    Nasyć nas o świcie swoją łaską,
    abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.
    Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami
    i wspieraj pracę rąk naszych,
    dzieło rąk naszych wspieraj.

    (Flm 9b-10.12-17)
    Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa - proszę cię za moim dzieckiem - za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu! Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach /noszonych dla/ Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. /Takim jest on/ zwłaszcza dla mnie, ileż więcej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie!

    (Ps 119,135)
    Okaż Twemu słudze światło swego oblicza i naucz mnie Twoich ustaw.

    (Łk 14,25-33)
    Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.
  • "Któż poznał Twój zamysł, Panie, ...
    "Któż poznał Twój zamysł, Panie, gdyś nie dał mądrości?" (Mdr 9, 17)

    "Któż z ludzi rozezna zamysł Boży? Albo któż pojmie wolę Pana?" (I czytanie: Mdr 9, 13-18). W najlepszym wypadku człowiek zna "rzeczy ziemskie", jak więc może uważać, że przenika zamysł Boży i rozumie "rzeczy niebieskie?" Jego rozumowania są "wątpliwe i niepewne", zawsze podległe błędom, bo zmysły często go uwodzą, by przenosił wartości doczesne nad wieczne, dobra teraźniejsze nad przyszłe. Bez pomocy Bożej nie można nie ulec tym pokusom i błędom. Tylko Bóg może udzielić człowiekowi mądrości, która go oświeca na drodze dobra i poucza go, co jest Bogu miłe. "Tak - mówi Pismo święte - ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne i wybawiła ich Mądrość" (tamże 18).

    Ta nauka osiągnęła szczyt, kiedy Jezus, Mądrość odwieczna, przyszedł ukazać ludziom przez swoje słowo i swój przykład drogę zbawienia. Taki jest temat dzisiejszej ewangelii (Łk 14, 25-33). "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (tamże 26). Słowo "nienawidzić" znaczy tutaj, według języka semickiego: "kochać mniej", "nie stawiać wyżej", jak wynika z podobnego wyrażenia u Mateusza. "Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien" (10, 37). Tylko Bóg ma prawo do bezwzględnego pierwszeństwa w sercu i życiu człowieka; Jezus jest Bogiem, a zatem słusznie wymaga tego jako nieodzownego warunku, aby być Jego uczniem. "Lecz Pan - wyjaśnia św. Ambroży - ani nie poleca nie uznawać natury, ani stać się jej niewolnikiem: poleca tak słuchać natury, by uczcić jej Sprawcę, a nie oddalać się od Boga wskutek miłości do rodziców". To dotyczy wszystkich, nawet zwykłych wiernych, podobnie jak i wszystkich dotyczy następujące zdanie: "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem" (Łk 14, 27), Jezus zdążając do Jerozolimy, gdzie zostanie ukrzyżowany, tłumowi, który idzie za Nim, wskazuje na konieczność niesienia jak On krzyża z miłością i wytrwałością. On niósł krzyż aż do śmierci, na nim umarł; chrześcijanin nie może myśleć, że tylko niekiedy go poniesie, lecz powinien brać krzyż na ramiona każdego dnia, aż do śmierci. Jak nie wolno stawiać ponad Chrystusa żadnego stworzenia, nawet najdroższego, tak też nie wolno stawiać nad Niego własnego powodzenia, korzyści lub zadowolenia. By naśladować Tego, kto umarł na krzyżu dla naszego zbawienia, trzeba być gotowym zaryzykować nawet życie. To jest mądrość, jakiej uczył Jezus, tak bardzo odmienna od rozumowań ludzi zatroskanych o dobra przemijające a zaniedbujących wieczne. Dwie kolejne krótkie przypowieści - o człowieku, który chciał wybudować wieżę, i o królu zamierzającym prowadzić wojnę - pozwalają rozważyć, że naśladowanie Chrystusa jest przedsięwzięciem bardzo doniosłym i zobowiązującym, a zatem nie można podejmować go lekkomyślnie. W tym wypadku jednak człowiek nie może się ograniczyć - jak dwaj bohaterowie przypowieści - do obliczania własnych zasobów i sił osobistych, by zobaczyć, czy może podjąć dzieło, lecz powinien zwrócić uwagę na czynnik donioślejszy: na łaskę, jakiej Bóg obficie udziela temu, kto chce być wierny Chrystusowi. Jeśli Bóg powołuje do naśladowania bardziej bezpośredniego i wyłącznego, jest pewne, że udziela równocześnie odpowiedniej łaski.

    - Naucz nas, Panie, liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca. Powróć do nas, o Panie, dokąd będziesz zwlekał? Bądź litościwy dla sług Twoich. Nasyć nas z rana swoją łaskawością, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć... Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami! Wspieraj, Panie, dzieło rąk naszych (Psalm 90, 12-14. 17a).

    - Daj mi zrozumieć, o Chryste Jezu, że najważniejszą rzeczą dla człowieka to naśladować Ciebie. Cnota, świętość streszczają się w tym tak prostym słowie, jakie Ty kierujesz do każdego: "Chodź za Mną". Lecz nie mówisz go nigdy do nikogo, zanim wpierw nie powiesz innych słów, w których określasz warunki, jakie pozwalają odpowiedzieć na Twoje słodkie wezwanie: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój".

    Prawdziwie, o Panie, Ty idziesz przed nami zbyt pośpiesznym krokiem; jesteś mądrością i zarazem dobrocią, więc winieneś nas zrozumieć. Nie idziesz tylko, lecz biegniesz szybko i radośnie, krokami olbrzyma. Jakże więc będziemy mogli iść za Tobą, my, biedni ludzie obciążeni tak wielkimi ciężarami? - A jednak musicie, Ty nam odpowiadasz, i możecie, bo "królestwo moje w was jest" i wewnętrzna jest droga wiodąca do Niego; możecie, cierpieć bowiem znaczy więcej niż działać; ponieważ wasz prawdziwy postęp polega na moim postępie w was; a krzyż, niszcząc wszelką przeszkodę... otwiera łatwą i szeroką drogę, którą mogę osiągnąć zamierzony cel razem z wami (C. Gay).

    O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
    Żyć Bogiem, t. III, str. 162