Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Benedykt XVI przybył do Fatimy. Papież odwiedza to jedno z największych sanktuariów maryjnych na świecie z okazji 10 rocznicy beatyfikacji dwojga pastuszków, Hiacynty i Franciszka, którym ukazywała się Matka Boża.

Obecna pielgrzymka jest pierwszą wizytą Benedykta XVI w Portugalii i jednocześnie jego 15. podróżą zagraniczną. Ojciec Święty w miejscu objawień pozostanie do przedpołudnia 14 maja.

Niewiele wydarzeń religijnych odegrało tak ważną rolę w dziejach Kościoła, a nawet całego świata, jak objawienia fatimskie, a zwłaszcza ich przesłanie. Rozpoczęły się one 13 maja 1917 w małej wiosce portugalskiej i trwały do 13 października tegoż roku. Poprzedziło je w latach 1915-16 trzykrotne ukazanie się trójce małych Portugalczyków Anioła, który w ten sposób zapowiedział same objawienia. Orędzie skierowane przez Maryję do trojga pastuszków poruszyło miliony ludzi na całym świecie i w znacznym stopniu zmieniło historię naszej planety.

Światło w mroku wojny

Jest maj roku 1917. Trzeci rok trwa I wojna światowa - najkrwawszy i najokrutniejszy do tego czasu konflikt zbrojny w Europie. Stojący wówczas na czele Kościoła Benedykt XV nieustannie nawołuje walczące strony do wstrzymania działań zbrojnych i pojednania, ale nikt go nie słucha i śmierć zbiera wielomilionowe żniwo. Widząc bezskuteczność swych wysiłków, 5 maja tego roku Ojciec Święty jeszcze raz gorąco wezwał wiernych (poprzednio zwracał się głównie do polityków) do modlitw w intencji pokoju, a do Litanii Loretańskiej polecił dodać jeszcze jeden tytuł Matki Bożej - Królowa Pokoju.

W wielu krajach ówczesnej Europy, zwłaszcza na Zachodzie, władzę sprawowały rządy jawnie wrogie Kościołowi, związane z masonerią, dążące do wykorzenienia wiary Chrystusowej ze swej ziemi. Między innymi w Portugalii 20 kwietnia 1911 r. parlament uchwalił ustawę o rozdziale Kościoła od państwa, oznaczającą w praktyce dążenie do maksymalnego wyparcia wiary ze społeczeństwa. Twórca tego dokumentu Alfonso Costa obiecywał członkom rządu i swym zwolennikom, że w ciągu dwóch pokoleń, "a może i szybciej" katolicyzm zniknie całkowicie z tego kraju.

W takich to okolicznościach 13 maja 1917 r. w małej wiosce Fatimie w środkowej Portugalii 9-letni Franciszek Marto, jego 7-letnia siostra Hiacynta i ich 10-letnia kuzynka Łucja Dos Santos po raz pierwszy ujrzeli "Jasną Panią". Maryja przekazała im Boże wezwanie do pokuty, nawrócenia, a zarazem ostrzegła przed skutkami dalszego, uporczywego trwania ludzkości w grzechach.

Oprócz proroctw dotyczących przyszłych dziejów Europy i świata, Maryja ujawniła i zapowiedziała też przyszłe losy dzieci: kilkudniowe uwięzienie w sierpniu 1917 (dlatego w tym miesiącu objawienia "spóźniły się" o 6 dni - do czasu zwolnienia małych wizjonerów) i wczesną śmierć dwojga młodszych, a także wstąpienie do zakonu najstarszej - Łucji (zmarła 13 lutego 2005 w wieku 98 lat. 13 maja 2000 Jan Paweł II właśnie w Fatimie beatyfikował dwoje rodzeństwa. Franciszek zmarł w wieku 11 lat, a Hiacynta - 10, tym samym stali się oni najmłodszymi błogosławionymi w nowożytnych dziejach Kościoła.

Ostatniemu objawieniu towarzyszyły niezwykłe zjawiska fizyczne, określane jako cud wirującego Słońca, czego świadkami było kilkadziesiąt tysięcy ludzi. A w nocy z 24 na 25 stycznia 1938 r., a więc już po ustaniu objawień i po oficjalnym uznaniu ich przez Kościół (1930) w różnych częściach świata (m.in. na północy Europy, w Kanadzie i USA) zauważono niezwykłą światłość na niebie - zorzę polarną. Według danej wcześniej pastuszkom przez Maryję przepowiedni, zjawisko to było ostrzeżeniem ludzkości przed nowym strasznym kataklizmem - wojną światową, jako skutkiem dalszego pogrążania się ludzkości w grzechach.

"Rosja nawróci się i zapanuje pokój"

Centrum przesłania fatimskiego stanowiły polecenia "Jasnej Pani" dla ludzkości, zawarte w trzech tajemnicach. Dwie pierwsze dotyczyły: ustanowienia nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi, które byłoby formą wynagrodzenia i zadośćuczynienia za zniewagi wyrządzane Jej Synowi i Jej samej przez grzechy ludzi (pierwszy sekret) oraz zapowiedzi piekła i kary czekającej świat za popełniane na nim codziennie grzechy i zbrodnie (drugi.

Matka Boża przepowiedziała wtedy wybuch i tragedię II wojny światowej, pojawienie się głodu na rozległych obszarach świata, początek wielkich prześladowań Kościoła w związku z rozszerzaniem się rewolucji rosyjskiej na inne kraje oraz znieważania papieża. Aby zapobiec tym nieszczęściom, Maryja prosiła o poświęcenie Rosji swemu Niepokalanemu Sercu i o przyjmowanie wynagradzających Komunii świętych w pierwsze soboty każdego miesiąca.

Podkreśliła, że jeśli Ojciec Święty dokona tego poświęcenia, to walcząca z religią Rosja (wówczas sowiecka) nawróci się a świat zazna trwałego pokoju.

Najwięcej emocji i komentarzy budziła przez całe dziesięciolecia trzecia tajemnica, ujawniona dopiero 26 czerwca 2000, której treść była przeznaczona, według s. Łucji, wyłącznie dla Papieża i prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Jej wieloletni prefekt, kard. Joseph Ratzinger ? obecnie papież Benedykt XVI ? podkreślał nieraz, że trzecia tajemnica nie zawiera niczego, co byłoby niezgodne z przesłaniem ewangelicznym.

Trzecia tajemnica: jedna czy w kilku częściach?

Gdy kard. Angelo Sodano na zakończenie Mszy beatyfikacyjnej w Fatimie 13 maja 2000 zapowiedział ujawnienie trzeciej tajemnicy, wywołało to wielkie poruszenie na całym świecie i ożywiło spekulacje wokół tego tematu. Napięcie rosło w miarę zbliżania się terminu "odtajnienia", wreszcie nastąpiło ono 26 czerwca 2000 r.

Istotą tej tajemnicy była przepowiednia o "ubranym na biało biskupie, który krocząc z trudem ku krzyżowi wśród ciał zabitych męczenników [głównie duchownych i zakonnic], pada na ziemię jak martwy, rażony strzałami z broni palnej". Według jednoznacznej oceny Watykanu, wizja ta dotyczyła zamachu na Jana Pawła II na Placu św. Piotra 13 maja 1981, z tym wszakże zastrzeżeniem, że papież - jak wiadomo - choć ciężko ranny, uszedł z tego z życiem.

Szczególnie wiele wątpliwości, a nawet nieufności wykazywali i do dzisiaj wykazują członkowie Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, czyli lefebvryści, a więc przeciwnicy Soboru Watykańskiego II i wprowadzonych przezeń zmian w Kościele. Ich zdaniem, albo ogłoszony tekst nie jest ostateczną wersją tej tajemnicy, albo istnieje jeszcze inna, może IV tajemnica, której na razie nikt nie chce ujawniać.

Mimo tych zastrzeżeń, przedstawiony publicznie przez Stolicę Apostolską dokument jest zarówno oficjalną, jak i ostateczną wersją III tajemnicy i nie ma powodu, aby tę decyzję podważać.

Fatima na cenzurowanym

Fatima od początku budziła namiętności w Kościele. Wątpliwości dotyczyły zarówno wspomnianej trzeciej tajemnicy, jak i historyczno-politycznego podtekstu objawień. Ze względu na wyraźne uwagi o nawróceniu Rosji orędzie to przez całe dziesięciolecia było "na cenzurowanym" w krajach komunistycznych, i to do tego stopnia, że przez długi czas zakazane były tam nawet wzmianki na temat Fatimy.

Również na Zachodzie, wśród lewicujących intelektualistów, Fatima nie miała najlepszych notowań. Jej orędziu zarzucano m.in. nadmierne upolitycznienie o zabarwieniu - według tychże środowisk - jawnie antykomunistycznym i antysowieckim; trzeba pamiętać, że w okresie zimnej wojny i marksizm, i ZSRR cieszyły się dużą sympatią w niektórych opiniotwórczych kołach zachodnich (nie wiedzących lub nie chcących wiedzieć o okrucieństwach sowieckiego komunizmu).

Bardzo znamienny pod tym względem był fakt, że gdy w 50. rocznicę rozpoczęcia objawień, 13 maja 1967 r. Paweł VI udawał się - jako pierwszy papież - do Fatimy, towarzyszyły temu gwałtowne sprzeciwy w różnych środowiskach, łącznie z tzw. postępowymi bądź posoborowymi katolikami.

Zarzucali oni Ojcu Świętemu, że zamierza odwiedzić panujący wówczas w Portugalii antydemokratyczny, ich zdaniem wręcz faszystowski, reżim Antonio Salazara. Krytykowano też fakt, że gdy Kościół otwiera się na ekumenizm, papież propaguje kult maryjny, utrudniający kontakty z protestantami, w dodatku - według owych środowisk - tak "niedzisiejszy" jak fatimski. Paweł VI mimo wszystko udał się do Portugalii, ale - pod wpływem wspomnianych głosów - maksymalnie ograniczył swą pielgrzymkę do wymiaru wyłącznie duchowego i religijnego, unikając jakichkolwiek gestów lub czynów, które mogłyby mieć odniesienia polityczne.

Jan Paweł II: "Głos Boga mówiącego przez dzieje"

"Zrozumiałem, że jedynym sposobem ocalenia świata od wojny, ocalenia od ateizmu, jest nawrócenie Rosji zgodnie z orędziem z Fatimy" - miał powiedzieć Jan Paweł II do słowackiego biskupa emigracyjnego Pavola Hnilicy (1921-2006), opuszczając rzymską klinikę im. Gemellego w czerwcu 1981 roku po zamachu na swe życie 13 maja tegoż roku. Kilka tygodni wcześniej, na prośbę papieża, biskup dostarczył mu do szpitala dokumenty związane z Fatimą i objawieniami Matki Bożej.

Ojciec Święty wielokrotnie dawał wyraz przekonaniu, że również jego osoby dotyczą plany Boże względem Rosji i współczesnego świata wyjawione w przesłaniu fatimskim.

W swej książce "Przekroczyć próg nadziei" podkreślił fakt spełniania się w naszych czasach tych objawień, dotyczących nawrócenia Rosji i zwycięstwa odniesionego przez Niepokalane Serce Matki Bożej. Stwierdził zarazem, że "może również na to został wezwany ?z dalekiego kraju? ten papież, może na to był potrzebny zamach na placu św. Piotra właśnie 13 maja 1981 roku, ażeby to wszystko stało się bardziej przejrzyste i zrozumiałe, ażeby głos Boga mówiącego poprzez dzieje człowieka w ?znakach czasu? mógł być łatwiej słyszany i łatwiej zrozumiany".

W upadku totalitarnego systemu zniewolenia w krajach b. ZSRR i w państwach dawnego bloku sowieckiego po roku 1989, papież dostrzegł owoc wstawiennictwa Matki Bożej. W kolejnym akcie zawierzenia Pani z Fatimy 13 maja 1991 roku dziękował Jej za "niespodziewane przemiany, które przywróciły wiarę w przyszłość narodom nazbyt już długo pozostającym w ucisku i upokarzanym".

Inni papieże wobec Fatimy

Dwaj papieże, których pontyfikaty przypadały na czas objawień i ich bezpośrednich skutków - Benedykt XV (1914-22) i Pius XI (1922-39) - nie zabierali wprawdzie oficjalnie głosu na ten temat, ale to za ich zgodą i wiedzą Kościół wypowiedział się i uznał oficjalnie prawdziwość tych wydarzeń. Pierwszy z nich w liście do biskupów portugalskich z 29 kwietnia 1918 wyraził nadzieję na poprawę sytuacji Kościoła w ich kraju, podkreślając przy tym rolę w tym procesie bardzo rozpowszechnionego wśród miejscowego ludu nabożeństwa do Matki Bożej.

Pius XI potwierdził orzeczenie biskupa Leirii (na terenie tej diecezji leży sanktuarium; od 13 maja 1984 r. nosi ona nazwę Leiria-Fatima) José Alvesa Correia da Silvy z 13 października 1930 r. o prawdziwości i "wiarygodności widzeń dzieci w Cova da Iria, parafii Fatima (...) w dniach od 13 maja do 13 października 1917" i zezwalające oficjalnie na kult Matki Boskiej Fatimskiej. Wcześniej, bo już 1 listopada 1926 r. miejsce objawień odwiedził ówczesny nuncjusz apostolski w Portugalii abp Sebastiano Nicotra, co stanowiło pierwszy, nader wyraźny przejaw aprobaty dla tego zjawiska ze strony Stolicy Apostolskiej.

Pierwszym "fatimskim" Biskupem Rzymu był niewątpliwie Pius XII (1939-58), który poczuwał się do szczególnych więzi z portugalskim sanktuarium m.in. dlatego, że w dniu pierwszego objawienia - 13 maja 1917 r. przyjął w Kaplicy Sykstyńskiej z rąk Benedykta XV sakrę biskupią. Później wielokrotnie dawał dowody swego wielkiego zainteresowania przesłaniem z Fatimy.

31 października 1942 r. poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi, spełniając w ten sposób jedną z próśb Maryi sprzed 25 laty. W 10 lat później w specjalnym liście apostolskim "Sacro vergente anno" z 7 lipca 1952 r. do narodów Rosji [tzn. Związku Sowieckiego - KAI] poświęcił je Maryi.

Wcześniej - 13 maja 1946 r. legat papieski kard. Benedetto Aloisi Masella nałożył koronę, pobłogosławioną przez Piusa XII, na wizerunek Matki Bożej Fatimskiej, ogłaszając Ją w ten sposób Królową Świata. A 6 grudnia 1950 r. papież Pacelli w encyklice "Mirabile illud" - powołując się na orędzie fatimskie - wezwał świat katolicki do powszechnych modlitw o pokój między narodami. Nawiązał do tego jego następca - bł. Jan XXIII (1958-63), przypominając już w swej pierwszej encyklice "Ad Petri Cathedram" z 29 czerwca 1959 r. o akcie poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi z 1942 r. Ponadto ustanowił 13 grudnia 1962 r. święto Fatimskiej Różańcowej Matki Bożej. Jan XXIII był też pierwszym hierarchą, który - zanim został Biskupem Rzymu - odwiedził Fatimę.

Paweł VI w dniu swej podróży do Fatimy ogłosił adhortację "Signum Magnum", wzywającą wszystkich, aby osobiście ponowili tego rodzaju akt oddania się. W przemówieniu na zakończenie III sesji Soboru Watykańskiego II (21 listopada 1964 r.) wspomniał o dokonanym przez Piusa XII w 1942 r. poświęceniu świata Maryi, po czym sam ponowił ten akt; oświadczył też, że wysłał do Fatimy Złotą Różę - najwyższe papieskie wyróżnienie dla sanktuarium. Przekazał ją 13 maja 1965 osobisty wysłannik Ojca Świętego kard. Fernando Cento.

Sanktuarium portugalskie odwiedził również 10 lipca 1977 patriarcha Wenecji kard. Albino Luciani, późniejszy Jan Paweł I. W homilii podczas Mszy św. wzywał do wypełniania orędzia fatimskiego oraz do pokuty i modlitwy, zwłaszcza różańcowej.

www.ekai.pl
  • niedziela, 5 września 2010
    XXIII niedziela zwykła

    (Mdr 9,13-18b)
    Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką - a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, a wybawiła ich Mądrość.

    (Ps 90,3-6.12-14.17)
    REFREN: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

    Obracasz w proch człowieka
    i mówisz: "Wracajcie, synowie ludzcy".
    Bo tysiąc lat w Twoich oczach
    jest jak wczorajszy dzień, który minął,
    albo straż nocna.

    Porywasz ich, stają się niby sen poranny,*
    jak trawa, która rośnie:
    rankiem zielona i kwitnąca,
    wieczorem więdnie i usycha.

    Naucz nas liczyć dni nasze,
    byśmy zdobyli mądrość serca.
    Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał?*
    Bądź litościwy dla sług Twoich!

    Nasyć nas o świcie swoją łaską,
    abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.
    Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami
    i wspieraj pracę rąk naszych,
    dzieło rąk naszych wspieraj.

    (Flm 9b-10.12-17)
    Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa - proszę cię za moim dzieckiem - za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu! Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach /noszonych dla/ Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. /Takim jest on/ zwłaszcza dla mnie, ileż więcej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie!

    (Ps 119,135)
    Okaż Twemu słudze światło swego oblicza i naucz mnie Twoich ustaw.

    (Łk 14,25-33)
    Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.
  • "Któż poznał Twój zamysł, Panie, ...
    "Któż poznał Twój zamysł, Panie, gdyś nie dał mądrości?" (Mdr 9, 17)

    "Któż z ludzi rozezna zamysł Boży? Albo któż pojmie wolę Pana?" (I czytanie: Mdr 9, 13-18). W najlepszym wypadku człowiek zna "rzeczy ziemskie", jak więc może uważać, że przenika zamysł Boży i rozumie "rzeczy niebieskie?" Jego rozumowania są "wątpliwe i niepewne", zawsze podległe błędom, bo zmysły często go uwodzą, by przenosił wartości doczesne nad wieczne, dobra teraźniejsze nad przyszłe. Bez pomocy Bożej nie można nie ulec tym pokusom i błędom. Tylko Bóg może udzielić człowiekowi mądrości, która go oświeca na drodze dobra i poucza go, co jest Bogu miłe. "Tak - mówi Pismo święte - ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne i wybawiła ich Mądrość" (tamże 18).

    Ta nauka osiągnęła szczyt, kiedy Jezus, Mądrość odwieczna, przyszedł ukazać ludziom przez swoje słowo i swój przykład drogę zbawienia. Taki jest temat dzisiejszej ewangelii (Łk 14, 25-33). "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (tamże 26). Słowo "nienawidzić" znaczy tutaj, według języka semickiego: "kochać mniej", "nie stawiać wyżej", jak wynika z podobnego wyrażenia u Mateusza. "Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien" (10, 37). Tylko Bóg ma prawo do bezwzględnego pierwszeństwa w sercu i życiu człowieka; Jezus jest Bogiem, a zatem słusznie wymaga tego jako nieodzownego warunku, aby być Jego uczniem. "Lecz Pan - wyjaśnia św. Ambroży - ani nie poleca nie uznawać natury, ani stać się jej niewolnikiem: poleca tak słuchać natury, by uczcić jej Sprawcę, a nie oddalać się od Boga wskutek miłości do rodziców". To dotyczy wszystkich, nawet zwykłych wiernych, podobnie jak i wszystkich dotyczy następujące zdanie: "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem" (Łk 14, 27), Jezus zdążając do Jerozolimy, gdzie zostanie ukrzyżowany, tłumowi, który idzie za Nim, wskazuje na konieczność niesienia jak On krzyża z miłością i wytrwałością. On niósł krzyż aż do śmierci, na nim umarł; chrześcijanin nie może myśleć, że tylko niekiedy go poniesie, lecz powinien brać krzyż na ramiona każdego dnia, aż do śmierci. Jak nie wolno stawiać ponad Chrystusa żadnego stworzenia, nawet najdroższego, tak też nie wolno stawiać nad Niego własnego powodzenia, korzyści lub zadowolenia. By naśladować Tego, kto umarł na krzyżu dla naszego zbawienia, trzeba być gotowym zaryzykować nawet życie. To jest mądrość, jakiej uczył Jezus, tak bardzo odmienna od rozumowań ludzi zatroskanych o dobra przemijające a zaniedbujących wieczne. Dwie kolejne krótkie przypowieści - o człowieku, który chciał wybudować wieżę, i o królu zamierzającym prowadzić wojnę - pozwalają rozważyć, że naśladowanie Chrystusa jest przedsięwzięciem bardzo doniosłym i zobowiązującym, a zatem nie można podejmować go lekkomyślnie. W tym wypadku jednak człowiek nie może się ograniczyć - jak dwaj bohaterowie przypowieści - do obliczania własnych zasobów i sił osobistych, by zobaczyć, czy może podjąć dzieło, lecz powinien zwrócić uwagę na czynnik donioślejszy: na łaskę, jakiej Bóg obficie udziela temu, kto chce być wierny Chrystusowi. Jeśli Bóg powołuje do naśladowania bardziej bezpośredniego i wyłącznego, jest pewne, że udziela równocześnie odpowiedniej łaski.

    - Naucz nas, Panie, liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca. Powróć do nas, o Panie, dokąd będziesz zwlekał? Bądź litościwy dla sług Twoich. Nasyć nas z rana swoją łaskawością, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć... Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami! Wspieraj, Panie, dzieło rąk naszych (Psalm 90, 12-14. 17a).

    - Daj mi zrozumieć, o Chryste Jezu, że najważniejszą rzeczą dla człowieka to naśladować Ciebie. Cnota, świętość streszczają się w tym tak prostym słowie, jakie Ty kierujesz do każdego: "Chodź za Mną". Lecz nie mówisz go nigdy do nikogo, zanim wpierw nie powiesz innych słów, w których określasz warunki, jakie pozwalają odpowiedzieć na Twoje słodkie wezwanie: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój".

    Prawdziwie, o Panie, Ty idziesz przed nami zbyt pośpiesznym krokiem; jesteś mądrością i zarazem dobrocią, więc winieneś nas zrozumieć. Nie idziesz tylko, lecz biegniesz szybko i radośnie, krokami olbrzyma. Jakże więc będziemy mogli iść za Tobą, my, biedni ludzie obciążeni tak wielkimi ciężarami? - A jednak musicie, Ty nam odpowiadasz, i możecie, bo "królestwo moje w was jest" i wewnętrzna jest droga wiodąca do Niego; możecie, cierpieć bowiem znaczy więcej niż działać; ponieważ wasz prawdziwy postęp polega na moim postępie w was; a krzyż, niszcząc wszelką przeszkodę... otwiera łatwą i szeroką drogę, którą mogę osiągnąć zamierzony cel razem z wami (C. Gay).

    O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
    Żyć Bogiem, t. III, str. 162